Obecnie nie ma tygodnia, aby nie było w Polsce jakiejś kosmetycznej imprezy czy tematycznych targów. Wiele osób bardzo chętnie bierze udział w tego typu eventach, poszukując nowości, rozrywki albo rozwiązania swoich skórnych problemów. Na takich imprezach można spotkać wiele ciekawych osób i prawdziwych perełek, pośród których znajdują się też takie, które nie powinny się tam w ogóle znaleźć. Kiedy i przy jakim stoisku powinna zapalić się nam ostrzegawcza lampka?
Niektórzy wystawcy oferują przepiękne produkty. Są tak apetyczne, że gdyby nie informacja, że to mydło, chętnie by się takie cudeńko zjadło na miejscu. Te wyroby są naprawdę małym dziełem sztuki. Szkoda tylko, że ich sprzedaż jest prawnie niedozwolona. Zgodnie z dyrektywą Rady 87/357/EWG z dnia 25 czerwca 1987 r. sprzedaż artykułów kosmetycznych przypominających jedzenie nie powinna mieć miejsca, ponieważ grozi skutkami zdrowotnymi dla jego odbiorcy. W skrócie: te piękne rzeczy niestety jak są estetyczne i cudowne dla oka, tak są niebezpieczne dla skóry, ponieważ najprawdopodobniej nie posiadają badań. Żadna prawna instytucja, widząc, jak wygląda ów produkt, legalnie nie pozwoli wprowadzić go w takiej formie do obrotu.
Zapewne widziałaś piękne, małe stoiska z ekologicznymi kosmetykami, w których znajdowały się świeże kwiaty bądź zatopione w oleju małe owoce. Kupując taki produkt, wiedz, że kupujesz (kolejny!) kosmetyk nieposiadający wymaganych badań i zezwoleń. Sprzedawcy, którzy oferują takie produkty, mają tego świadomość, i nie obawiają się konsekwencji. A to dziwne, ponieważ w obowiązującej Ustawie są jasno określone surowe, wielotysięczne kary pieniężne oraz kary ograniczenia wolności za takie praktyki.
Konsumencie – bądź czujny!
Na wielu różnorodnych targach i wystawach może pojawić się dosłownie każdy: ktoś, kto działa legalnie i zgodnie z literą prawa, jak i ktoś, kto ma wszystkie obowiązujące reguły za nic. Czujność powinny wzbudzić w Tobie m.in. niskie ceny produktów, duża ilość kosmetyku na stoisku, pływające w preparatach świeże dodatki, widoczna zbierająca się para wodna w środku opakowania kosmetyku, kosmetyki wyglądające jak jedzenie oraz bardzo intensywnie pachnące preparaty. Wszystkie wymienione wyżej przykłady nie są legalne i żaden Safety Assessor ich nie odbierze ani też się pod nimi nie podpisze.
Kosmetyki nietestowane na zwierzętach
Dodatkowo, nie ma większego sensu pytania sprzedawców, czy ich kosmetyki były testowane na zwierzętach. Dokładnie 11 marca 2013 roku wszedł zapis prawny zakazujący wszystkim producentom kosmetyków testowania swoich wyrobów na zwierzętach. Rozporządzenie zabrania wykonywania testów na zwierzętach w Unii Europejskiej dla produktów gotowych oraz składników lub kombinacji składników. Rozporządzenie to także zakazuje wprowadzania na rynek w Unii Europejskiej produktów, których receptura końcowa była przedmiotem testów na zwierzętach oraz produktów zawierających składniki lub kombinacje składników, które były przedmiotem testów na zwierzętach. Więc: ktoś chwali się, że jego produkty nie są testowane na zwierzętach, to tak, jakby pogratulować 10-latkowi, że chodzi do szkoły, ponieważ spełnia on swój prawny obowiązek.
Ten artykuł ma na celu uświadomienie Cię, co możesz kupić w różnych miejscach. Jego istotą nie jest z góry zrównać wszystkich sprzedawców kosmetyków do poziomu oszustów czy zniechęcić Cię do uczestnictwa w takich imprezach. Będąc na takiego typu wydarzeniach, przed zakupem warto zapytać się sprzedawcy czy posiada on badania produktu, który wzbudził u Ciebie niepokój. Zwracaj uwagę na znaczki GMP na opakowaniach, na wygląd i zapach kosmetyku, bo nie wszystko to, co piękne, piękno oferuje. Rzetelny sprzedawca, odpowie wyczerpująco na każde zadane przez Ciebie pytanie i rozwieje wszelkie wątpliwości. Opowie o liczbie badań, jaki każdy kosmetyk musiał przejść, aby legalnie trafić na Twoją półkę w łazience. Jeśli się czegoś obawiasz – pytaj. Bo po co ryzykować własną skórą?
Autorem artykułu jest Anna Połochajło-Migda – producent polskiej marki kosmetyków naturalnych dla mężczyzn. Preparaty pielęgnacyjne Kann łączą klasykę z nowoczesnością i odpowiadają na potrzeby skóry współczesnego mężczyzny.
Bardzo ciekawy artykuł.Szczerze mówiąc o wielu opisanych rzeczach nie miałam pojęcia!Będę czujna.Jest na pewno wielu nieuczciwych sprzedawców więc trzeba zachować ostrożność.
Szczerze powiedziawszy nie miałam o tym pojęcia ! Cieszę się,że przeczytałam ten wpis,bo uświadomiliście mi to wszystko. Jestem zszokowana…
Fajny artykuł. Rzeczywiście łatwo jest dać się nabrać.
Zakaz testowania na zwierzętach to niezwykle ważne prawo. Jestem tylko ciekawa czy niektóre z Azjatyckich kosmetyków przypadkiem go nie łamią (sprowadzone do Polski często nie mają nawet przetłumaczonego składu, więc wątpię, by były sprowadzane legalnie).
Naprawdę nie miałam o tym pojęcia. I faktycznie my często kupujemy oczami i gdy widzimy coś tak uroczego, ślicznego, nie sposób się nie zatrzymać i nie chcieć tego mieć. Szkoda, że firmy bywają tak nieuczciwe i że kontrole nie są większe. Będę miała to na uwadze bywając na takich targach 😉
Szkoda że są osoby którym tylko i wyłącznie na zarobku A nie pomyślą o innych