Nie daj się złapać w sidła podróbek kosmetyków – cz. 1. Geneza

Nie daj się złapać w sidła podróbek kosmetyków – cz. 1. Geneza

W związku z faktem, iż ogólne bogactwo i budżet konsumencki na świecie stale rosną, również firmy kosmetyczne starają się zwiększyć swoje zyski. Jedne produkują kosmetyki, które są drogie i mało dostępne, a inne zaczęły… je podrabiać. Chcesz dowiedzieć się więcej o zalewających rynek podróbkach m.in. z Aliexpress? Zapraszam do lektury.

 

 

Podróbki kosmetyków – dlaczego powstają?

Kupujemy coraz więcej i coraz chętniej. Kiedyś nasze budżety ograniczone były do produktów podstawowych, ale w XXI wieku kobiety stać na więcej – mają wiele par butów, szafy pełne ubrań, a szuflady pełne kosmetyków. Do tego, do dotychczasowych grup konsumenckich dołączyły nowe. Szczególnie nastolatki, które do niedawna nie posiadały zbyt wielkich kwot na własny użytek, obecnie mają znacznie większe kieszonkowe i znalazły się w centrum zainteresowania firm kosmetycznych, ponieważ są podatne na reklamy oraz influencerki (np. blogerki). W jaki sposób zatem wybić się na rynku kosmetycznym i zdobyć więcej klientek?

 

Od kilku lat można zaobserwować, że niektóre firmy kosmetyczne lansują drogie i ekskluzywne kosmetyki oraz stosują agresywną reklamę przez media społecznościowe. Blogerki, dostające kosmetyki za darmo do testów, często wychwalają je pod niebiosa, żeby utrzymać współpracę ze sponsorującą firmą. Nakręca to popyt na dany produkt, a im bardziej znane nazwiska firmują dany produkt, tym większe zainteresowanie konsumentek. Dzięki recenzjom na YouTube kobiety zaczynają poszukiwać danego kosmetyku, a wysoka cena jedynie utwierdza je w przekonaniu, że jest tego wart.

 

Jakby tego było mało, firmy kosmetyczne często podnoszą jeszcze poziom aż do histerii, produkując ograniczone ilości produktu, które wyprzedają się błyskawicznie. Jeśli słyszymy, że coś jest genialne, a do tego znika z półek w mgnieniu oka, jesteśmy pewne, że to świetny produkt i zaczynamy go pożądać. Sama marka zyskuje wiele nie tylko na sprzedaży kosmetyków. Cały szum medialny powoduje, że jej akcje idą w górę, a wartość firmy wzrasta. Co jednak dzieje się, gdy szczególnie wśród nastolatek panuje szał na punkcie kosmetyku, który jest dla nich za drogi?

To wszystko doprowadziło do powstania "drugiego" kosmetycznego świata, którego centrum znajduje się w Chinach. Jak powszechnie wiadomo, Chiny znane są z produkcji tanich przedmiotów wątpliwej jakości. Chińskie produkty, w tym ubrania, przedmioty użytkowe, sprzęty AGD i inne zalewają zachodni rynek. Można więc było przewidzieć, że Chińczycy zabiorą się też za produkcję kosmetyków. Jednak rzadko kiedy są to oryginalne chińskie marki, lecz… produkty chińskie udające znane i powszechnie lubiane kosmetyki europejskie i amerykańskie!

 

Dlaczego podróbki kosmetyków są takie popularne?

To proste – dają poczucie posiadania wyjątkowego produktu za ułamek jego ceny. Jeśli zewsząd słyszymy, że szminki od Kylie Jenner są takie świetne, wiele z nas chce je posiadać. A jeśli nie ma dostępu do oryginalnych produktów, znajdą się osoby, które zakupią podróbkę. Niektóre panie chcą się popisać takim kosmetykiem przed koleżankami, inne nawet nie są świadome, że to podróbka.

Handlowcy, chcąc sprzedać podróbkę nieświadomym konsumentkom, opowiadają historie o tym, że oryginalne kosmetyki produkowane są również w Chinach w tej samej fabryce, a to amerykańska firma bierze sobie odpowiedni narzut za markę. I po co przepłacać i płacić marce grube pieniądze, skoro można kupić je tak tanio z Chin. Czy to rzeczywiście jest prawda?

 

Czy chińskie kosmetyki z drugiego obiegu mogą być oryginałami?

Zaznaczmy tu zdecydowanie – grubą kreską oddzielamy kosmetyki azjatyckie, czyli wyprodukowane w Azji kosmetyki koreańskich, japońskich i chińskich marek, które są sprzedawane w sklepach i oryginalne oraz bardzo dobrej jakości od chińskich, podejrzanie tanich podróbek.

Ostatnio głośny był amerykański film dokumentalny, w którym redaktorka gazety kosmetycznej pomagała policji prowadzić dochodzenie w sprawie sprzedaży podróbek kosmetyków. Zakupione bezpośrednio z chińskiej fabryki kosmetyki (z bajeczką, że schodzą z tej samej taśmy, co oryginały), zostały poddane badaniom. W wyniku analizy określono, że skład oryginału i podróbki bardzo się od siebie różni, a same podróbki zawierały różne substancje, które nie zostałyby dopuszczone do obiegu w sklepach, a nawet substancje niebezpieczne i trujące, jak… koński mocz!

Choć opakowania mogą być łudząco podobne do oryginałów, zawartość takich kosmetyków jest zazwyczaj diametralnie inna. Dlatego też stwierdzenia, że jakościowo podróbki oraz oryginały są do siebie podobne, nie może być prawdą. Kto miał w ręce oryginał np. pomadek Huda Beauty czy pudru RCMA wie, jak dobre są to produkty i natychmiast rozpozna podróbkę. Dlatego nie warto narażać swojego zdrowia, używając podrabianych kosmetyków. Zdecydowanie lepiej zakupić tańsze kosmetyki innych marek, a również dobrej jakości, za to przetestowane i dopuszczone do obiegu.

 

 

Artykułem tym chciałam otworzyć oczy naszym Czytelniczkom na fakt, że na podróbki można naprawdę łatwo trafić, również przypadkowo (sama pierwsze podróbki kupiłam wiele lat temu na Allegro, będąc przekonana, że to oryginał w okazyjnej cenie). Dlatego jest to pierwsza część całej serii, którą dla Was przygotuję. W kolejnych artykułach podpowiem:

  • Jak rozpoznać podróbki od oryginalnych kosmetyków,
  • Przygotuję test podróbki oraz oryginału, w którym pokażę, czym się naprawdę różnią?
  • Jakie są dobre i przetestowane tańsze zamienniki znanych produktów (ale nie ich podróbki!)
  • "Inspirowanie się" kosmetycznymi hitami przez tanie firmy – dyskusja
The following two tabs change content below.
Gabi
Osoba o wielu zainteresowaniach. Z wykształcenia – lingwistka i tłumaczka; z zawodu – manager w międzynarodowej korporacji z branży informatycznej. Jednak po pracy komputery i słowniki porzuca dla kredek, szminek, pudrów i świata kosmetyków. Już od dziecka podglądała mamę i ciocię przy ich makijażu i chciała wypróbować wszystko na sobie. Potem, jako nastolatka, przeglądała gazety w poszukiwaniu działów kosmetycznych; w poszukiwaniu idealnych kosmetycznych ulubieńców przetestowała dziesiątki marek, od tych najtańszych do wysokopółkowych. Gdy zaczęła pracować przy sesjach TFP dla rozwoju umiejętności oraz malować koleżanki i najbliższych na imprezy okolicznościowe, okazało się, że pasję można przekuć w zawód; pocztą pantoflową zgłaszały się kolejne osoby, które chciały wyglądać pięknie na okazję lub na co dzień; nauczyć się malować i dobierać kosmetyki; poznać tajniki świata kosmetycznego. Absolwentka kursu makijażu I stopnia powtarza, że najwięcej można nauczyć się poprzez praktykę oraz dzięki internetowi, gdzie stale śledzi makijażowe trendy i nowości od USA po Japonię. Drugą pasją, połączoną z wyuczonym zawodem, jest podróżowanie – w te bliższe oraz dalsze zakątki świata. Ukochanych miejsc ma wiele: Canet de Mar pod Barceloną, włoski Neapol oraz Wyspa Capri, majorkański Port de Soller, Pustynia Saharyjska oraz urokliwe Playa de La Arena na Teneryfie. Warunek jest jeden – musi być gorąco! Jednak świat kryje tyle pięknych zakątków, że stara się nie wracać dwa razy w to samo miejsce. Łącząc ze sobą oba hobby, w podróży zamiast pamiątek przywozi przyprawy, lokalne smakołyki oraz szuka kosmetyków, które są niedostępne w Polsce. Na stronie testuje dla Was kosmetyki, doradza, dla kogo będą odpowiednie oraz przygotowuje tutoriale makijażowe. Lubi makijaże naśladujące naturalne piękno, ale zdarza jej się również zaszaleć. Jeżeli szukacie makijażu lub chcecie nauczyć się malować, zaprasza Was również serdecznie na spotkanie w rodzinnej Bydgoszczy i najbliższych okolicach.

Powiązane artykuły

Zalety regularnego biegania Legalnie na haju, czyli czym jest euforia biegacza?

Legalnie na haju, czyli czym jest euforia biegacza?

Tak, to prawda. Naukowcy podają sposoby na to, jak odurzać się bez narkotyków, z jednym utrudnieniem — trzeba się przy tym sporo napocić. Według badań opublikowanych przez Behavioural Neuroscience bieganie…

Więcej
Znacie koreańskie kosmetyki marki Cettua? Cettua — koreańska marka kosmetyczna

Cettua — koreańska marka kosmetyczna

Cettua to koreańska marka kosmetyczna skierowana przede wszystkim do młodych kobiet i odpowiadająca na ich potrzeby. Asortyment marki to przede wszystkim wysokiej jakości kosmetyki pielęgnacyjne, które w zapewniają troskliwą i…

Więcej

16 komentarzy na temat “Nie daj się złapać w sidła podróbek kosmetyków – cz. 1. Geneza

  1. Myślę że przede wszystkim najważniejsze jest źródło zakupu produktów. Ja sama nie kupię produktu, jeśli uznam, że sklep wydaje się podejrzany. Zawsze przecież mogę kupić ten sam produkt w innym sklepie, gdzie też będzie dostępny.

  2. Jak ktoś kupuje świadomie to ok. Jego wybór…
    Gorzej, jak ktoś kupi podróbkę w cenie oryginału. Takie rzeczy też się niestety dzieją. A takich Januszy biznesu jest pełno…

  3. Ja ogólnie bałabym się kupić podróbkę, bo nie wiadomo do końca, co w niej siedzi. Często widzę na rynku podróbki Chanel czy innych drogich perfum i ludzie je biorą, bo myślą, że wyjdzie na to samo.

  4. Podróbki luksusowych kosmetyków były sprzedawane w Polsce na bazarach (w tym na tym największym – na Stadionie X-lecia) jeszcze na początku lat 90-tych. Sama je często widywałam. Naprawdę, trzeba być mocno naiwnym, żeby nie odróżnić kremów Diora czy Lancome od ich podróbek. Ale byłam świadkiem, jak panie kupowały to świństwo. Jeśli ktoś ma ochotę kupowac kosmetyki na Allegro czy na bazarach to musi się liczyć z tym, że widywane "okazje" bynajmniej okazjami nie są. A te osoby, które faktycznie kupują kosmetyki luksusowe nie łapią się na podróbkowe chwyty. bo nie kupują tych kosmetyków w miejscach tzw. "okazji". Ja staram się u siebie na blogu walczyć z podróbkami zapachów i uświadamiać, kogo się da. Ale prawda jest taka, że większość osób kupujących podróbki ma świadomość, co kupuje. Bo nikt normalny nie uwierzy, że kupuje krem Diora za 80,00 i dlatego to jest tak tanio, że pochodzi "bezpośrednio od producenta" (takie uwagi zdarzały się na aukcjach Allegro). Osoby kupujące podrabiane perfumy Diora nie mają nic przeciwko podrabianej pomadce Diora. I robią te zakupy z pełną świadomością. Takie są nasze realia. Smutne to, ale prawdziwe.

  5. Podróbki zawsze będą dostępne na rynku i wiele osób będzie po nie sięgać nawet wiedząc, że dana podróbka jest całkiem inna od tej rzeczy o której marzą.

  6. Dlatego tez jestem przeciwnikiem kupowania podrobek w ogole. Stac mnie na wydanie kilku tysiecy frankow na torebke LV czy Chanel, ale….. nie widze sensu. Moj maz i ja to typowa klasa srednia i nie musze udawac ze jestem jeszcze bogatsza 😉 Mam kilka torebek Guess , ktore bardzo lubie i takze innach marek. Co do kosmetykow nigdy nie kupuje podrobek wlasnie ze strachu przed skladem!!! Lepiej kupic taniej ale sprawdzonej marki ( czasem kupuje kosmetyki Essence ktore maja ciekawe sklady a kosztuja grosze) ;D

    1. Moniko, ten artykuł nie dotyczy kwestii, kogo na co stać i jakie mamy torebki. (Na marginesie – GUESS to żadna specjalna "marka" 🙂 …) Twój komentarz nie jest na temat i niektórych może "zniesmaczyć". Zresztą po Twoich zdjęciach na blogu nie widać jakoś tego "bogactwa", o którym piszesz. Twoje kosmetyki, perfumy czy gadżety są w większości zdecydowanie mocno poniżej przeciętnej. Ja nie piszę tu, jakie mam torebki (a mogłabyś się zdziwić), tylko komentuję problem obecnych na rynku podrabianych kosmetyków. Myślę, że dobrze byłoby, żebyś też bardziej trzymała się tematu.

      1. Czyżby Feerie miała wyłączność na decydowanie, co jest luksusowe? A może nie podoba jej się, że nie jest jedyną osobą na świecie, którą,stać na droższą torebkę? 🙂

          1. Redakcjo, nie ma się czym przejmować. To naciągany komentarz stałej czytelniczki pod fikcyjnym "nickiem" Najlepiej takie "komentarze" po prostu usuwać, bo to nie jest "komentarz" tylko personalny atak.

          2. A mi się wydaje, że to Feerie atakuje pierwsza inną czytelniczkę. Przykro mi, że takie dyskusje odbywają się pod tym artykułem.

      2. Gabi, ja nie zaatakowałam innej czytelniczki, tylko zwróciłam jej uwagę, że artykuł nie dotyczy stanu majątkowego i jej komentarz jest nie na miejscu. Warto trzymać się tematu, a nie chwalić się, że kogoś stać (lub nie) na torebkę za kilak tysięcy funtów. Gabi – co niby ta uwaga miała wnieść do Twojego artykułu o podrabianych kosmetykach ? Dobrze, że "Monika" nie napisała jeszcze ile zarabia i ile zarabia jej mąż i jakim samochodem jeżdżą. Po to jest moderacja, żeby osoba odpowiedzialna za treść komentarzy usuwała złośliwe, nie na temat czy zawierające epitety pod kątem innych osób. To portal poświęcony kosmetykom, zapachom, urodzie i zdrowiu. Nie podmiejski bazar.

        1. Zgadzam się z tą wypowiedzią. Komentarz Moniki był całkowicie niestosowny i nie za bardzo na temat. Takie wypowiedzi to naprawdę niski poziom. To ciekawy artykuł, choć osobiście nie uznaje i nie kupuje podróbek. Nie kupuje też kosmetyków czy perfum na aukcjach i na bazarach. I uważam, że komentarz Moniki pasuje własnie do takiego poziomu "podróbkowego". Cytuję : "Stac mnie na wydanie kilku tysiecy frankow na torebke LV czy Chanel…" Żenująca wypowiedź nie na temat.


Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, trustedcosmetics.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.